Kto może wróżyć z kart Tarota?

Anna S | 01 sierpnia 2013

flickr.com

flickr.com

Czy zastanawiałaś się kiedyś dlaczego niektóre osoby wróżą, a inne chociaż kończą wiele kursów i przeczytały wiele książek o Tarocie– dalej nie potrafią trafnie odczytywać kart?

Jeśli myślisz- no tak, trzeba mieć dar. On sprawia, że niektóre osoby mają coś w rodzaju „talentu do wróżenia”, a inne nie mają. Tak jak jedne osoby potrafią śpiewać, a inne nie mają słuchu.

Urodzona wróżka?

To prawda, że dużo osób zajmujących się wróżeniem po prostu rodzi się z takim darem. Często jest on dziedziczony po matce, czy babce, które zazwyczaj zajmowały się kartami. Dar do wróżenia zawsze idzie w parze z ogromną intuicją, darem empatii, czyli często wręcz namacalnego współodczuwania innych ludzi, a czasami z darem jasnowidzenia. Wróżka nie sprawdza znaczeń kart w książkach, po ich rozłożeniu często nie patrzy: ooo tutaj jest Diabeł więc pokusy, a tutaj Wieża więc rozpad. Karty, rozkłady z nich- układają się w pewnego rodzaju całość, która zaczyna opowiadać swoją historię. I wówczas niekoniecznie znaczenie danej karty jest ściśle książkowe. Bo zrozumienie rozkładu i jego interpretacja nie pochodzi z głowy tylko z podświadomości, z duszy, z serca.

Może myślisz, że skoro do tej pory nie umiesz tak wróżyć – to nie nadajesz się do tego zajęcia? A przecież tak bardzo ciągnie Cię do tych kart i przecież tak bardzo  byś chciała je kłaść. Jeśli tak jest- to warto cierpliwie poczekać. Nie zawsze jesteśmy gotowi na pracę z tą potężną energią. Czasami trzeba poczekać aż karty same nas zaczną „wzywać”. Jak to wygląda?

Jak wzywają karty Tarota?

Może wydać się to dziwne, ale tak naprawdę to Tarot nas wybiera i wzywa. Może to robić w różny sposób.

Niespodziewanie. Można powiedzieć że jest to czysty przypadek (ale przecież nie ma przypadków). Tak więc niespodziewanie orientujemy się, że potrafimy czytać karty. Jesteśmy u wróżki, albo u znajomej, która ma karty i nam wróży. Po czym ze zdziwieniem (obustronnym) okazuje się, że karty na które patrzymy fascynują nas i do nas przemawiają. Możemy wtedy sami zacząć płynnie interpretować konkretny rozkład, albo patrząc na poszczególne karty snuć całe historie (chociaż nie czytaliśmy żadnych książek o tarocie). Po prostu wiemy co oznacza poszczególna karta i trafnie odczytujemy jej przesłanie.

Karty wzywają nas w snach. Gdy śnimy nie pracuje nasz umysł, nawiązujemy kontakt z podświadomością, z Wyższą Jaźnią. W taki symboliczny sposób nasza dusza pokazuje nam nasze pragnienia, uświadamia cele życiowe, których w ciągu dnia nie odczuwamy pochłonięci codziennymi czynnościami i myśleniem. Dlatego karty często kontaktują się z nami i wzywają nas również w snach.

flickr.com

flickr.com

Magdalenę od dziecka interesowała ezoteryka. Czytała wszystkie książki, które tylko wpadły jej w ręce. Naturalnie bardzo chciała wróżyć, ale kiedy rozkładała karty i patrzyła na nie- nic nie widziała. Próbowała czytać interpretacje w książkach, ale wszystko nie układało się w logiczną całość. Rezygnowała z Tarota, potem po jakimś czasie znowu wracała do kart, by stwierdzić, że to jeszcze nie teraz. Gdy skończyła 30 lat niespodziewanie miała bardzo ciekawy  sen w którym w pięknej scenerii bardzo długo rozmawiała z kobietą w długiej sukni, która przedstawiła się jako Cesarzowa z Tarota. Potem przez 7 nocy miała kolejne sny. W każdym spotykała inną postać z którą rozmawiała, zmieniały się też scenerie. Magdalena poczuła porozumienie i związek z Tarotem. Zaczęła szukać talii dla siebie. W końcu znalazła taką na której były identyczne postacie jak z jej snu. Okazało się, że Tarot w końcu przemówił. Nie potrzebowała czytać opisów w książkach, ale intuicyjnie odczytywała rozkłady i znaczenia poszczególnych kart. Tarot zaczął w końcu przemawiać, gdy była wewnętrznie gotowa na spotkanie i współpracę z nim.
Karty wzywają w medytacji. Przeważnie dzieje się tak w pierwszych medytacjach. Są różne medytacje, niektóre umożliwiają kontakt z przewodnikami duchowymi, w innych przenosimy się do przeszłych wcieleń. Okazuje się, że w poprzednich wcieleniach miałyśmy kontakt z kartami, a medytacja sprawia, że przypominamy go sobie.

Marta pojechała na kurs tarota. Nie wróżyła wcześniej z kart, ale zawsze ją to interesowało. Kurs rozpoczynał się od grupowej medytacji w której uczestnicy mieli kontaktować się z przewodnikami duchowymi. Ku swojemu zaskoczeniu Marta w medytacji zobaczyła, że „podlatują” do niej stopniowo kolejne karty. Widziała kolejno symbole i postacie a potem tekst- interpretację. W ten sposób poznała wszystkie karty. Sama się zdziwiła, że doskonale pamiętała po medytacji ich znaczenia. Bez książek i bez nauki i kursów była w stanie samodzielnie wróżyć.

Czy przydają się kursy Tarota i książki o Tarocie?

Niezależnie od tego, że bez nauki widzimy w kartach zdarzenia, przyszłość i przeszłość- to myślę, że warto czytać książki. Czasami pokazują nam kartę z innej perspektywy, a czasami pozwalają usystematyzować własne wizje, czy przeczucia, albo potwierdzić to co same czujemy patrząc na daną kartę. Natomiast jeśli chodzi o kursy- trzeba uważać. Nie każdy kurs tarota jest taki sam, nie każdy prowadzący jest dla nas odpowiedni. Jeśli wykładowca mocno sugeruje  swoje przekonania i interpretacje, ale nie dopuszcza, że ktoś może inaczej odczuwać, czy interpretować, a nawet zdarza się, że krytykuje naszą wizję – to taki kurs może czasami nas zablokować na własne odczuwanie, a w rezultacie na zajmowanie się tarotem.

Przede wszystkim poszukiwać należy w sobie, opierając się na sobie i swoich odczuciach. Dobrze jest zapisywać skojarzenia jakie mamy z daną kartą, wyciągać pojedyncze karty na dany dzień, medytować z nimi. Spędzać z nimi czas, nawet poprzez wpatrywanie się w daną kartę. I zaufać sobie i swojej intuicji. A później okazuje się, że najlepszą metodą weryfikacji naszych umiejętności są klienci, czy osoby, które proszą nas o postawienie kart i zadowoleni wracają do nas po kolejne wróżby.


Dodaj komentarz