Pokochaj swoje ciało. O związku ciała i duszy

Anna S | 13 września 2013

flickr.com

flickr.com

Ludzie, którzy zatapiają się w duchowości, zaczynają często bagatelizować i lekceważąco traktować swoje ciało. Skupiają się na duszy, na swoim wnętrzu, często twierdząc, że to dusza jest istotna, najistotniejsza… A ciało? Cóż ono znaczy… Wszak to tylko ziemska powłoka, którą po śmierci zjedzą robaki, rozłoży się.

Ale po to wcieliliśmy się na Ziemi, gdzie materia jest tak istotna, po to mamy ciało fizyczne- żeby zauważyć i uznać, że jest ono ważne!

Przesadzamy w jedną i w drugą stronę

Z drugiej strony część osób gloryfikuje swoje ciało i nadaje mu priorytetowy charakter. Przesadne opalanie i solarium codziennie, operacje plastyczne, drastyczne diety, czy przesadne obżarstwo i zbyt męczące ćwiczenia fizyczne – to sprawia, że nie akceptujesz swojego ciała, ale robisz wszystko, by stało się idealne, odpowiadało jakimś ogólnie przyjętym standardom wykreowanym przez media. Prowadzi to wręcz do obsesji:  mam nieułożone włosy i niepomalowane paznokcie- nie mogę wyjść z domu.

Nie tędy droga

Nie można rozgraniczać ciała i duszy, gloryfikując jedno, a zapominając o drugim. One się łączą, wzajemnie i doskonale porozumiwają. Wprawdzie jest to język bez słów, ale doskonały. Warto go poobserwować, wychwycić te zależności pomiędzy ciałem a duchem a umysłem.
Dobrze zbalansować równowagę pomiędzy potrzebami duszy, a potrzebami ciała. Nie przesadzać w jedną, czy w drugą stronę. Jako ciało i dusza jesteśmy spójni, wzajemne współdziałając i uzupełniając się.

Ciało pokazuje nam co tkwi w głębi nas

Choroba, problem najpierw skrywa się w głębi duszy. Wtedy zazwyczaj nie chcemy jej widzieć. Potem przenosi się do umysłu. Zaczynamy mieć jakieś obsesje, jesteśmy nerwowi, smutni, cierpimy, mamy lęki. Jeśli nic z tym nie zrobimy, zamażemy to niczym tablicę gąbką, albo wyretuszujemy jak w programie graficznym- to sami siebie oszukamy. Bo nasze ciało nam w końcu pokaże gdzie tkwi problem. Jak? Najdosadniej jak może i umie, czyli przez chorobę.

Zupełnie jak w tym fragmencie, kiedy dusza zwraca się do ciała:

„- Idź naprzód i nie zwracaj na mnie uwagi- powiedziała Dusza do Ciała, ponieważ ON i tak mnie nie słucha. Zachoruję – odpowiedziało Ciało- i wtedy zacznie Cię słuchać” ( Vistara H.Haiduk)

Choroby ciała mają źródło w duszy

Nazywa się to psychosomatyką, która twierdzi, że wszystkie choroby ciała mają swoje źródło w umyśle, a patrząc jeszcze głebiej- w duszy.

Choroba serca a niespełniona miłość?

flickr.com

flickr.com

Adam od kilkunastu lat był w związku z Małgorzatą. Początkowe uczucie stopniowo zmieniło się w rutynę. Co ich łączyło poza przyzwyczajeniem i wygodą? Nic. Mieli odmienne zainteresowania, mało ze sobą rozmawiali, nawet czasu nie spędzali razem. Łączył ich jeszcze aspekt materialny i wspólny kredyt. Adam dużo zarabiał, Małgorzata również miała dobrą pracę, co stwarzało im możliwości do całkiem wygodnego życia. Wprawdzie czasami się kłócili, ale ogólnie było dobrze. Przyzwyczajenie robi swoje, więc sama myśl, że ten związek mógłby się rozpaść- wywoływał w nich niepokój i obawy: jak to, po co zamieniać pewną teraźniejszość na niepewną i nieprzewidywalną przyszłość? Ale Adam poznał w pracy Joannę, która pokazała mu jak czuła i delikatna może byc kobieta, uświadomił sobie też, że zawsze tęsknił za takim uczuciem i dokładnie za taką kobietą. Nie, wcale nie było romansu, bo Adam bał się zaryzykować. Nie odważył się, a rozczarowana Joanna w końcu zrezygnowała z pracy i odeszła. Wówczas Adam zachorował. Na początku były to pojedyncze ukłucia w sercu, potem zdarzało się, że czuł taki ból w sercu, że aż nie mógł oddychać. W dalszym ciągu nie widział związku, bo przecież choroba serca, to choroba ciała, a jakaś niespełniona miłość – co ona może mieć z tym wspólnego?

Niestety okazuje się, że ma. I to bardzo dużo.

Nie lekceważ zatem swojego ciała

Nie tylko dbaj o nie poprzez zdrowe odżywianie, ruch i kosmetyki, ale bądź dla niego dobra. Patrząc na siebie w lustrze mów sobie do skutku, że jesteś ładna, masz piękne oczy, ręce, włosy itp. Po kąpieli poświęć czas na balsamowanie swojego ciała z czułością i miłością.

Nie lekceważ znaków jakie daje ci ciało

Boli cię głowa? Czym się tak denerwujesz, stresujesz? Boli Cię gardło? Co chciałaś powiedzieć, a nie mogłaś? Boli cię ucho, oko? Czego nie chciałaś (nie chcesz) zobaczyć, czy usłyszeć?

Może pomyślisz, że to nie może być taka prosta zależność. A jednak. To jest proste. Wystarczy świadomie obserwować swoje odczucia i reakcje. Zgłębiać i dociekać.

Mówisz, że nie masz czasu na takie głupoty?

Twierdzi tak wiele osób. Wolą zamazywać, retuszować- bo przecież wiąże się to z poczuciem  bólu i bezradności, że oto coś jest nie tak, albo że nie jestesmy idealni. I fakt ten  bywa nie do zniesienia dla naszego ego. Dlatego odsuwają wszelkie napływające sygnały, naiwnie wierząc, że skoro powiedzieli sobie: tego nie ma, nie chcę tego czuć – to się tego pozbyli. Owszem pozbyli się z umysłu, ze świadomości. A w podświadomości bałagan, a w duszy nadal ból i rozpacz. Przeważnie tego na co dzień nie czuć, bo znaki duszy sa bardzo subtelne, ona nie jest nachalna tak jak rozum.

Ale gdy bagatelizujesz te znaki przez dłuższy czas, to w końcu przyjdzie taki moment, że się zatrzymasz. Bo twoja dusza już nie wytrzyma, nawiąże kontakt z ciałem, które odpowie tak realnie, że będziesz musiał to przyjąć. Sprawi to choroba, która w ten sposób sygnalizuje: przystań, zatrzymaj się, zobacz czego pragniesz, czego nie chcesz zauważać.

Określ czego potrzebuje twoja dusza. Masz problem z krążeniem, trudno ci złapać oddech, czujesz kłucia w sercu?  Nie czekaj na zawał. Zobacz dlaczego nie ma twoim życiu miłości. Zmień to, a ciało przestanie chorować. Masz problem z trawieniem- co cię gryzie? Co tak zaprząta twoje myśli, że nie możesz tego „strawić”?

Powiązania ciała z duszą

Na początku może nam być trudno powiązać te reakcje ciała, które tak rozpaczliwie sygnalizuje nam potrzeby duszy. Z niektórymi radzimy sobie prosto, np. z bólem głowy (bo przyczyna tkwi wg nas w świecie zewnętrznym – to on nas zdenerwował, to on wprowadził hałas i zamęt), ale już taki ból gardła? Mamy wątpliwości. Bo tutaj już musimy poszukać przyczyny w nas samych, a to już nie jest łatwe, bo nasze ego blokuje jak może: ja mogłabym czegoś nie powiedzieć? Niemożliwe, nie przypominam sobie– to pierwsza odpowiedź wielu osób. A jednak okazuje się, że tak jest, ale wolimy ją szybko odsunąć od siebie, żeby nie powiedzieć: faktycznie, wolałam nie powiedzieć, żeby go nie urazić, niż powiedzieć co myślę i co czuję.


Dodaj komentarz